Przepracowałam 5 miesięcy w firmie zajmującej się wysyłką kluczy do gier. Oto niektóre z absurdalnych sytuacji, które nie są już w stanie mnie zdziwić. W zależności od humoru powodują jedynie szeroki uśmiech lub lekkie zdenerwowanie. :D
1. To nic, że napisałeś długi i wyczerpujący opis produktu. Jeśli jest opcja kontaktu z obsługą, ktoś na pewno się skontaktuje, żeby zapytać o to, co już zostało powiedziane.
Wniosek: Każdy potrzebuje kontaktu z żywym człowiekiem (w szczególności idiota)
2. Nazwij coś "preorder i napisz, że tak naprawdę nie ma tam bonusów, które nadają sens takiemu preorderowi. Patrz na piętrzące się zamówienia. Od momentu ukazania się produktu aż do dnia premiery zbieraj: najpierw pytania, czy są bonusy, później hejty, że ich nie ma.
Wniosek: ludzie są tak nieogarnięci, że wciśniesz im bullteriera jako kota rasy sfinks.
3. "Dzień dobry chciałem zapytać o... a nie, przepraszam, już znalazłem" - konwersacje trwające w najlepszym wypadku 30 sekund, w najgorszym do kilkudziesięciu minut, czyli ludzie, którzy wszystko w sklepie/na stronie znajdą sami, ale muszą mieć stojącego nad nimi murzyna, który będzie im świecił pochodnią i chwalił "tak panie, ty być mądry klient".
Wniosek: Ludziom milej się robi zakupy, gdy mogą z kimś porozmawiać, nie lubią być zostawieni samym sobie. Niektórzy nie zdają sobie nawet sprawy, że marnują Twój czas, chociaż potrafią wkurzyć do łez.
4. Bywa, że ktoś przyleci z reklamacją, chociaż nic nie kupił lub kupił to w innym sklepie.
Wniosek: Chce sprawdzić, ile wytrzymasz.
5. Jest jak najbardziej logiczne, że płacąc kartą prepaid typu Paysafecard, jedziesz ją kupić w momencie gdy dojdziesz do momentu, gdy musisz wklepać kod. Później obowiązkowy bulwers - dlaczego sesja wygasła?!
Wniosek: Internetów się nie nauczysz, musisz je czuć.
6. Dla klienta jest oczywiste, że jeśli rozmawia z obsługą klienta na livechacie i musi iść na obiad/udawać przed rodzicami, że nie ma go na komputerze/iść pod prysznic, usłużny supporter na pewno na niego poczeka.
Wniosek: "Nasz klient, nasz pan" - tutaj nie ma żadnych granic.
7. Zawsze kiedyś musi paść pytanie, czy da się aktywować klucz Steam na Originie, a klucz uPlay na Steamie.
Wniosek: Nadzieja matką głupich, a czytanie zawsze jest za trudne.
8. "Chcę coś kupić, co mam zrobić" - czyli ludzie, którzy liczą na to, że pomożesz im zrobić wszystko, od początku, od założenia konta na portalu aż do kupienia produktu. Oni istnieją, naprawdę.
Wniosek: Niektórzy nie powinni wychodzić z lasu, bo bolą w społeczeństwo.
9. "Czy dostanę grę za darmo?", "Niestety nie" - a więc się obrażę i ocenię Cię jako złego supportera.
Wniosek: Przecież gry za darmo powinien dostawać KAŻDY, kto poprosi.
10. To zupełnie normalne, że w koncie nie podaje się prawdziwych danych osobowych, bo przecież każdy portal sprzedający gry oddaje informacje do CIA, FBI, NASA i ZUSu. Śmiesz prosić, żeby klient skorygował dane? Prędzej usunie konto!
Wniosek: Podawać prawdziwe dane ze względów bezpieczeństwa? Kpina.
Dobre :-D 5. jest moim faworytem :-D
OdpowiedzUsuńMnie też wiele nauczyła praca w obsłudze klienta ;) I w zupełności zgadzam się z tym, co jest zawarte w tej notce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Caterina ;)
Punkt 6 to codzienność :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że sporo dałoby się jeszcze dopisać do tej listy :)
Pozdrawiam
Daga