Stwierdziłam jakiś czas temu, że pisanie zwykłych recenzji mnie męczy. Takich, które mają wstęp, rozwinięcie i zakończenie, które są napisane starannie i sztywno. Będę po prostu pisać po swojemu, na luzie, no i zobaczymy co z tego wyniknie ;)Pierwszy rzut oka
- 388 stron
- ciekawa, błyszcząca okładka
- duża czcionka, łatwo się czyta
- ponoć tak super, jak Igrzyska Śmierci (nie wiem, jeszcze nie czytałam)
To jedna z tych książek, które zaliczają do 'fantastyki dla nastolatków'. Niektórzy tego nienawidzą i twierdzą, że ten typ to straszne byle co. Dla mnie jednak to idealna lektura na jesienne wieczory, lekka, przyjemna, niewymagająca i o dziwo - czasem zaskakująca zwrotami akcji, których nie podejrzewałam.
Co było ciekawe?
Koncepcja świata, który powstał nad ruinami Ziemi, zniszczonej przez wielki konflikt zbrojny. Arras, upleciony z włókien, które bez użycia krosna jest w stanie widzieć tylko Prządka, najważniejsza z Kądzielniczek, opiekujących się krainą.
Utopia, gdzie wszyscy są szczęśliwi, nikt nie ma za dużo dzieci, ani za mało jedzenia to w rzeczywistości propaganda i prawdziwy koszmar dla ludzi, którzy potrafią myśleć - z uwagi na fakt, że w Arrasie wszystko (nawet ludzie!) jest uplecione z włókien, człowieka można po prostu spruć i nie zostanie po nim nawet ślad. Nad Kądzielniczkami stoją politycy - mężczyźni. Kobiety i dzieci głosu w tym świecie nie mają i większość z nich się nie buntuje. A niechby spróbowały, można im wtedy przemapować mózg.
Co mnie rozbawiło?
Typowy schemat - dziewczyna megautalentowana, ukrywa to co umie, oczywiście jej talent i tak zostaje odkryty, trafia do miejsca, gdzie przebywa wśród elity kraju, podoba jej się dwóch chłopaków na raz, całuje się z jednym i z drugim, nie wie, którego wybrać. Nie należy zapomnieć o tym, że pod koniec powieści bierze pod pachę jednego i drugiego i wydostają się z miejsca, z którego podobno nie dało się wydostać. Zamiast irytować, strasznie mnie bawi.
W sumie to...
Ciekawe, czy kiedyś zacznę jęczeć 'łoboże, znowu to samo', czy zawsze będę spoglądać na takie historie życzliwym okiem i mimo wszystko czytać z zapartym tchem? Polecam początkującym fantastom, i tym, których nie razi lekko naiwna konwencja książek przeznaczonych dla młodszych czytelników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz