sobota, 4 lutego 2012

Hong Ying - "K: Sztuka miłości"


Wydawnictwo: Amber
Tytuł oryginału: K: the Art of Love
Przekład: Lech Czyżewski
Polecana dla: dorosłych (18+)
Gatunek: romans, dla dorosłych
Cena rynkowa: 29,80zł
Krótka ocena: Piękna historia niespełnionej i nienasyconej miłości, która, choć nie przetrwała próby czasu, okazała się silniejsza niż sama śmierć.


W pierwszej chwili, widząc wśród stosów książek na hali Carrefoura pozycję pod tytułem z napisam "Sztuka miłości" (litera K - dość istotny, jak się później okazało, element wcale nie rzuciła mi się w oczy), a powyżej "Taoistyczna sztuka miłości w przesyconej erotyzmem powieści (...)", byłam przekonana, że trafiłam na kolejny poradnik, który świetnie się prezentuje, ale z jego lektury absolutnie nic nie wynika. Jednak przez swój zgubny sentyment do tego typu poradników oraz do Dalekiego Wschodu, przeczytałam opis z tyłu i zobaczyłam, że jednak mam do czynienia z powieścią. Odetchnęłam z ulgą - mogłam z czystym sumieniem przeczytać tę książkę i nie żałować później zamarnowanego czasu.

Co ciekawe, dopiero po powrocie do domu rzuciło mi się w oczy, że okładka nie jest tak nieładna, jak mi się wydawała - na początku miałam wrażenie, że zestawienie różowego tła (w którym o dziwo nie dotrzegłam żadnego kształu!) z żółtą literą "K", jest po prostu brzydkie, później, gdy dostrzegłam kształt idealnego (według któregoś z wielu kanonów urody) kobiecego ciała, często, na chwilę przed lekturą, zawieszałam wzrok na okładce. To miał być pierwszy przeczytany przeze mnie romans - nie byłam pewna, czy mi się spodoba. Kilka pierwszych stron jak zwykle szło mi opornie - musiałam się nieco zmuszać, żeby wytrwać przy lekturze. Jednak im dłużej czytałam, tym niecierpliwiej wyczekiwałam momentu, gdy znów otworzę różową okładkę i zagłębię się w historię romansu Juliana i Lin - dwojga ludzi tak bardzo różnych od siebie, pochodzących z dwóch różnych kultur, których związek, choć krótki, nie bez powodu określono jako "burzliwy". Akcja rozgrywa się w czasach drugiej wojny światowej, jednak bohaterowie znajdują się przez większość czasu daleko od jakichkolwiek frontów. Julian - zuchwały młody poeta, siostrzeniec powszechnie znanej Wirginii Woolf, pochodzący z rodziny o liberalnych poglądach i szczycącej się seksualną rozwiązłością i Lin - skromna, przyzwoita żona profesora z uniwersytetu w Wuhanie, gdzie Julian dostaje posadę jako profesor literatury angielskiej. Jaki będzie wynik nieskrywanej sympatii Lin wobec Juliana? Jak skończy się znajomość, o której w listach do matki Julian pisze, nazywając Lin swoją jedenastą kochanką? Jeżeli wyobrażasz sobie sytuację, w której ów sprytny Europejczyk wykorzystuje, a potem porzuca naiwną Azjatkę, to jesteś w błędzie. Sięgnij po tą pozycję, by stawić człoła stereotypom i zanurzyć się w tajemniczy, egzotyczny świat Chin początku XX wieku. Autorka pokazuje zarówno piękno, jak i szpetotę, jedność i podzielenie, miłość i pogardę - te kontrastowe zestawienia pozwalają czytelnikowi odnaleźć prawdzwie wartości, ale również zrozumieć, że człowiek niekiedy postępuje paradoksalnie i nie wybiera dla siebie tego, co najlepsze...

Szukający wskazówek dotyczących tytułowej sztuki miłości także nie będą rozczarowani - powieść obfituje nie tylko w zmysłowe opisy, ale również zawiera dobrze wkomponowane w całość złote myśli dotyczące kochania - ciałem i umysłem. A po lekturze warto spojrzeć jeszcze raz na okładkę. Na pewno inaczej zrozumiesz wtedy jej prostą, aczkolwiek dobrze pomyślaną symbolikę.

2 komentarze:

  1. Chyba nie za bardzo oriętujesz się, kiedy była II woja światowa i kiedy ma miejsce akcja książki!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście, mój błąd, chyba chodziło o 1 wojnę światową. Dziękuję za tę uwagę :) Przy okazji - byłoby miło, gdybyś się podpisał, Anonimowy Czytelniku. PS. Ort-a nie daruję: oriENtujesz :P

    OdpowiedzUsuń